Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.

Rekrutacja odwrócona: rewolucja rynku pracy

Wyobraź sobie świat, w którym kandydat nie musi szukać pracy. Zamiast tego daje znać rynkowi, że jest gotowy na zmianę i definiuje kilka warunków. W ciągu kilku godzin otrzymuje propozycje udziału w rozmowach od firm, które te warunki brzegowe akceptują. Brzmi jak utopia? To rekrutacja odwrócona – i działa już teraz.

Tradycyjny proces rekrutacji jest frustrujący, mało efektywny i czasochłonny. Z punktu widzenia kandydata oznacza czasochłonne przeszukiwanie serwisów i ofert, z których tylko nieliczne wyróżniają się na tle pozostałych. Większość ogłoszeń to te same, powtarzające się formuły – „elastyczny czas pracy”, „praca z innowacyjnej firmie”, „wynagrodzenie dopasowane do kompetencji”. Sekcja wymagań i oczekiwań to długie akapity i wypunktowania; oferta dla kandydata zwykle ogranicza do kilku krótkich haseł.

Błędne koło rekrutacji

Ostatnich kilkanaście lat przyniosło tylko jedną zmianę. Papierowe gazety zostały zastąpione serwisami z ofertami pracy, a większość procesów rekrutacyjnych przeniosła się do internetu. Ale sam przebieg procesu pozostaje od lat taki sam. Pracodawca się ogłasza. „Praca” związana z wyszukiwaniem ofert, ich analizą, przygotowaniem dokumentów , ich wysłaniem, wypełnianiem formularzy itd. pozostaje nadal po stronie kandydata.

Efekt? Nieliczne grono kandydatów aktywnie poszukujących pracy (jak wynika z badania Randstad „Monitor Rynku Pracy” z 2018 roku robi to nie więcej niż 10% wszystkich osób w wieku produkcyjnym!), jeśli już decyduje się aplikować, to często robi to hurtowo, wysyłając aplikacje „jak leci”. To sprawia, że rekruterzy dostają zgłoszenia niespełniające podstawowych oczekiwań. Przez to muszą podejmować dodatkowe działania związane z bezpośrednim dotarciem do dopasowanych kandydatów. Szukają więc kolejnych miejsc do publikacji oferty. Koło się zamyka.

Oczekiwana zmiana miejsc

W ankiecie przeprowadzonej przez Konfederację Lewiatan na początku 2018 roku wśród krajowych pracodawców aż 83% uczestników przyznało, że brak kandydatów do pracy (zarówno tych wykwalifikowanych, jak i niewykwalifikowanych) jest dla nich jednym z największych wyzwań, a zarazem przeszkodą w podejmowaniu nowych inwestycji. Ze znalezieniem kandydatów do pracy miało w ciągu ostatniego roku problem 60% przedsiębiorców w Polsce. Czy to nie dostateczny dowód na to, że – w dobie niskiego bezrobocia i rynku pracownika – dotychczasowy model po prostu nie działa?

Zmiany demograficzne i społeczne dyktują nowe warunki na rynku pracy, w których tradycyjne podejście do rekrutacji nie prowadzi do oczekiwanych efektów. Potrzebne jest nowe spojrzenie – odwrócenie ról w rekrutacji.

Myśl o zamianie ról i wprowadzeniu więcej równowagi do całości procesu przyświecała nam od początku istnienia Emplocity. Od dawna posługujemy się terminem rekrutacji odwróconej i wdrażamy ten model w życie. Jak to działa?

Rozwiązanie, które stworzyliśmy, składa się z dwóch elementów:

  • internetowego bota (Emplobota) szukającego ludziom pracy na podstawie danych uzyskanych w czasie rozmowy i
  • platformy rekrutacyjnej on-line, wspierającej działy HR w pozyskiwaniu kandydatów poprzez automatyzację sourcingu i selekcji.

Kandydat w centrum  

Bot jest przyjaznym dla użytkownika interfejsem, działających w ekosystemie Messengera. Rozmowa z nim nie wymaga instalacji jakichkolwiek dodatkowych narzędzi czy aplikacji. Emplobot jest zintegrowany z zautomatyzowanymi algorytmami, które treść rozmowy z botem przekładają na wirtualne CV kandydata, dopasowując je następnie do prowadzonych przez firmę rekrutacji.

W efekcie kandydat aplikuje do firmy wyłącznie prowadząc rozmowę z botem i odpowiadając na jego pytania. Proces wygląda inaczej niż przypadku innych dostępnych na rynku chatbotów, które niezależnie od przebiegu rozmowy ostatecznie odsyłają kandydata do klasycznej oferty pracy lub wyświetlają mini wersję formularza aplikacyjnego.

Tak zaprojektowane rozwiązanie to właśnie wdrożony w życie model tzw. rekrutacji odwróconej. W tym modelu kandydat nie traci czasu na wybór interesujących go ofert pracy ani aplikowanie na nie. Jest za to automatycznie dopasowywany do dostępnych ofert, a następnie zapraszany przez rekruterów do udziału w konkretnych procesach rekrutacyjnych. Zaproszenie trafia kandydata za pośrednictwem Messengera i jest potwierdzeniem, że pracodawca akceptuje warunki kandydata zdefiniowane w czasie rozmowy z botem – dotyczące m.in. oczekiwanego wynagrodzenia.

Zmiana… która dużo zmienia

Badania Jobvite z 2017 roku pokazują, że średnio zaledwie 8,6% kandydatów odwiedzających stronę kariery decyduje się aplikować do firmy. Powodów tak niskiego wskaźnika jest wiele: od braku przygotowanych dokumentów aplikacyjnych aż po nieintuicyjność samych stron kariery. Wszystkie te wyzwania pomaga obejść bot. Nie wymaga przesyłania CV, nie zmusza do wypełniania formularzy aplikacyjnych. Swoją intuicyjność zawdzięcza doskonale znanemu 12 mln Polaków interfejsowi Messengera.

Jest jeszcze jedna ogromna zaleta, którą sprawdziliśmy w praktyce. Bot pomaga dotrzeć także do kandydatów pasywnych, którzy nie zamierzają aktywnie nigdzie aplikować. Ale porozmawiać przez kilka minut z botem – czemu nie?

Przeczytaj także:

Lead rekrutacyjny – nowe narzędzie w rękach rekrutera